Nie wiem kiedy jest sen, a kiedy dzień. Czuje ze kiedy mowię to końcówka zdań lekko mi schodzi do fałszu jak u wczesnego Sufjana. Drga sinusoidą tak niepewnie.
Chodzę po mieście naokoło. Trochę bez celu, a trochę szukam elegancji, ktora gdzieś tam przemyka. GPS jest ślepy, albo ona przebiegła. Przebiegła przed nosem jak lis. Wszystko po omacku.
3 listopada 2016
Witaj słodki listopadzie,
miesiącu wielu rocznic spod różnego znaku. Bądź dla nas łaskawy i pozwól od czasu do czasu spojrzeć bez filtrów na słońce. Dziękuję.
Bardzo lubię początek tego utworu. Resztę też, to
You're staring at the sun You're standing in the sea Your mouth is open wide You're trying hard to breath The water's at your neck There's lightning in your teeth Your body's over me bardzo, a Quietly pour out like light Like light, like answering (chorus comes over this part) the sun chyba jeszcze bardziej
Napiszę to głośno, żeby nie milczeć. Przeraża mnie myśl, że miałbym tak po prostu o Tobie i wszystkim z czasem zapomnieć.
Miałem nadzieję, że na październik to już koniec postów, a jednak - mamy rekord.
Po co się potrzebujemy? WAKURWAKURWAKUR.
Dziękuję Ci, najszczerzej jak tylko potrafię za uczucia jedyne w swoim rodzaju, dziwne, niestandardowe, trudne do zniesienia, takie przez które na raz śmiech i łzy. Uwielbiam je bez względu na barwy. Fetyszyzm.
Świeże to wszystko przez pół roku, dlaczego tak? Wystarczy już więcej nie?
edit//
Elliot Elliot, look out!
We got time on our way from now
edit2//
zazdroszczę Ci, że masz się do kogo odezwać.
w końcu sami na to pracujemy,