27 czerwca 2024
5 kwietnia 2024
Jakoś tak,
Sztuczne syntezatory i wiele ciepła.
Im bardziej zaczynam się angażować, tym wydaje mi się, że większy błąd popełniam. Minęło, mnie już tyle deadline'ów, że zaczynam traktować to jako stan codzienny.
Odzyskuje siebie, którego lubię i z którym jest mi dobrze. Trochę boję się tego, dokąd mnie to prowadzi.
29 września 2022
20 czerwca 2022
Nocne spotkania Pawłów bez Piotrów,
których lepiej było uniknąć i nie słyszeć.
Halina Żytkowiak miesza się z dymem i aromatem tnęsknoty.
Okno tego jednego ciekawego mieszkania naprzeciw zalane deszczem wygląda jak ujęcie po którym niespiesznie przesuwają się napisy końcowe a Ty nie chcesz jeszcze wychodzić z sali. Zapalają się światła, wszyscy zbierają płaszcze i czekasz do ostatniej informacji o producencie, ścieżce dźwiękowej i nawet tej Pani, która przynosiła Jandzie bukiety kwiatów do przyczepy.
Niech będzie, znaczy dobrze, że jest.
Wciąż za bardzo.
9 maja 2022
18 kwietnia 2022
8 kwietnia 2022
4 lutego 2022
2 lutego 2022
13 stycznia 2022
21 grudnia 2021
23 listopada 2021
12 października 2021
Przeglądam stare zdjęcia i trafiam na kadr z drewnianym łóżkiem w rogu pokoju.
Jasna rama, tona poduch, ciepły koc.
Pod nim oświetlona białą lampką.
Zmęczona z kroplą na poliku.
Ty,
te rozmowy nas wykończą.
Kiedy dziś patrzę na tę scenę mam ochotę
wtulić w ten koc wypełniony rozedrganiem
i zamruczeć, że wszystko się ułoży.
Do błogiego snu, bez obaw i szumu.
my 2_16
10 października 2021
17 sierpnia 2021
6 lipca 2021
pomylone ~ gary
W słońcu miasta nie widać żaru
co się tli
widać go z oddali, zakątków i wsi
Trzeszczy i syczy jak drewno
jak wilk co wyje do owcy
i nocy
przy
jose gonzales — crosses
Zawoja, lipiec 2021
4 lipca 2021
23 czerwca 2021
ile zżycia w zażyciu
ile światła in yer face
cały świat jest niezdecydowany, dokończę póxniej jak nie zpaomnę, muszę znikac