29 lutego 2012

a propos wczoraj..
pozdrawiam Cię przyjacielu! (i Twoją rodzinę) :)

24 lutego 2012

ani nie zauważyłem jak już pięć lat tu tkwię/siedzę/czekam/popisuję/rozpisuję się.
wszystkiego najlepszego z okazji piątek rocznicy.

oczy w górę
oczy w dół

1 lutego 2012

pośród całej tej głupoty zapomniałem,
jak robi się rzeczy szczere, piękne i niebanalne.

czas sobie przypomnieć.

11 grudnia 2011

tak wygląda strach kiedy się boję.

mogę nie dać rady.

4 grudnia 2011

Nie lubię tu zamieszczać nowości. W większości. Stąd zamieszczam starość. Nie BYOmnie. Dlatego migam właśnie sekundę, dwie i nie wiem kiedy wrócę.

Od czasu długiego dzieje się bardzo dobrze - pewnie stąd te nieobecności. Jest to wpis kontrolny. Abym za jakiś czas sprawdził i przypomniał sobie co się działo. Chwila nostalgii przed ciężkim czasem. Czas start, wspomnienia stop.


Chwila melancholii. Nawet Noodles wyrosła.

24 października 2011

http://www.youtube.com/watch?v=j8vuOwkDup0
dedykuję temu Krzychowi, którego dawno nie widziałem.
Krzycha, co bym chętnie spotkał.

12 października 2011

i nie wzrusza mnie już nic

  • Świat od zawsze był taki pozbawiony uczuć, co nie?
  • Młodzi ludzie mają prawo do melancholii?
  • Duzi nie mogą, bo muszą zarabiać i myśleć o marketingu?
  • Jednak niesłusznie wydawało mi się, że po wieki można się zanurzać w infantylnych rozterkach i to będzie akceptowane?
  • To kwestia ułomności być melancholikiem?
  • To dziecinne, że wkurza mnie presja bycia pod dyktando?
  • (a może) to dziecinne że się jej poddaje?
  • Co zdaniem ateisty jest po śmierci? Materia?
  • Jestem niedojrzały, że boję się, że oni mają rację?
  • Jestem pozbawiony ducha, że wątpię w życie (na różnych zasadach i doktrynach) wieczne?
  • Czy tylko to, że religia istnieje i jest ludziom potrzebna znaczy, że prawdy które głosi i tworzy są istotnie PRAWDĄ?
  • Po co mi pracować?
  • Czy ja nie gonię za niczym i do tego na darmo?
  • Ile nóg ma stonoga?
  • Czy Jakub się znieczuli i zostanie agnostycznym, cynicznym sceptykiem?
  • Kogo bawi bycie nim?
  • Czy postawa pesymistycznego sceptyka daje szczęście?
  • Na jakiej podstawie można sądzić, że niechęć nim być to to samo co zidiocenie?
  • Jeśli tak jest to czy szczęście jest dla debili bez cienia refleksji w sobie?
  • Czy ateiście mają tyle dystansu aby śmiać się ze swojego stereotypu smutnego, w gruncie rzeczy cholernie zagubionego, pijącego whiskey, podsiwiałego rozwodnika, z którym nie dało się wytrzymać?
  • Czy prawdziwy ateista szukający odpowiedzi ma szansę być kiedykolwiek szczęśliwy?
  • Czy ma szansę znaleźć odpowiedź?
zapraszamy do rubryki "psycholog radzi"

1 września 2011

Matko Święta!

nie wymagam bycia katolem, ale przeraża mnie wszechobecny wśród ludzi ateizm. co on oznacza? brak refleksji z pogranicza duchowości i filozofii (rodzaj modlitwy), czy może stanowisko w opozycji do tego źle promowanego i przez to źle pojmowanego polskiego katolicyzmu?

ateizm to kwestia światopoglądu, przemyśleń poprzedzonych łańcuchem wewnętrznych wywodów filozoficznych, a nie przyjęte ot tak stanowisko. nawet ateistami ludzie dziś być do końca nie potrafią.

spóźnione życzenia sam sobie składam - wielu wartościowych ludzi na drodze życia spotkać

19 sierpnia 2011

o tym co było

Postawiłem diagnozę - piszę tu, żeby powspominać. Włos śpi za moimi plecami. Pamiętam jak kiedyś wspólnie, późną nocą słuchaliśmy audycji Bless da Mic na RMI z radia za 10 zł. To się nazywa źródło informacji muzycznych.

Żyjemy w świecie, w którym wszyscy wszystko wiedzą. Jeśli nie, to zrobią wszystko żeby wiedzieć. Boże, zsyłaj na nas tajemnice.

Każdy ma swoje wspominki. Moją jest ten utwór.

8 sierpnia 2011

miejsca

Bywamy tu i tam. Świebodzin, Milan, Świątynia, płyta lotniska Babie Doły. Ważne i mniej ważne, ale wszystko z kategorii gdzieś. Jedni pójdą krok dalej i powiedzą w dupie albo na piedestale. Wśród ankietowanych pojawi się też siódme niebo, a może i nawet w drodze. Nie uciekniemy od bycia w konkretnej przestrzeni fizycznej lub niefizycznej.

Ja dziś bylem w windzie. Mojej brązowej windzie z lustrem. Znaczy, nie mojej-mojej, ale często jeżdżę nią na ósme piętro do domu. Leniwie sunąc w górę nagle przypomniałem sobie, że gdzieś w prawym rogu namalowano kiedyś na fornirowej sklejce kilka kresek różowym lakierem. Dobrze pamiętam te tajemnicze znaki, gdyż jako szkrab gładziłem je ręką i próbowałem odgadnąć ich sens.
W jednej chwili rzuciłem się w róg poszukując tajemniczych inskrypcji. Były tam jak zawsze. Pozbawione sensu bazgroły, moje wyblakłe genius loci.

***

Wiele naczytać się można o miejscach, o tym jak na nie patrzeć i jak przeżywać. Przewodników pt. "Stań tu i tam, zobacz to-i-to" mamy dziś na pęczki. Zasada jest tylko jedna, bardzo prosta. By zwiedzić weźcie czas i otwórzcie oczy (aka umysły). Wyzbyć się tego co codzienne. Proste nie?

mapy czasem mogą być przydatne