Same kvgamstwa. Tonę. CHDMI.
15 września 2015
31 sierpnia 2015
To by się nawet zgadzało. Ten tytuł.
Wygląda na to, że nawet okres studiów zaczyna zapisywać się w mojej pamięci jako zamknięty. Taki, który pozostaje już tylko odłożyć na półkę wspomnienia i czuć gorycz repetując czas.
Zero zaliczeń z przeszłości. Nigdy nie czułem się życiowo wzorowym uczniem. Trójkowym też nie.
19 czerwca 2015
Jest dość późno a ja słucham dość starych utworów. Żałuję, ze nie mają więcej niż te 3:30. Byłby by mniej intensywne, rozmyłyby się emocjonalnie. Mozna by pójść dalej.
Chłopaki z Tokyo Police Club zmienili stylówk∑, ale zdjęcia przerabiają na wyblakłe bardziej niż te w 2008. Dziś slipony zamiast w czaszki są w panterkę. Nikt już nie pali goździkowych papierosów.
@Dawid może dużo wina na tarasie?
//edit: Tę piosenkę po raz pierwszy w życiu przerwała mi reklama. Mam nadzieję, że już wiecie co tutaj opisuję cały czas?
Chłopaki z Tokyo Police Club zmienili stylówk∑, ale zdjęcia przerabiają na wyblakłe bardziej niż te w 2008. Dziś slipony zamiast w czaszki są w panterkę. Nikt już nie pali goździkowych papierosów.
@Dawid może dużo wina na tarasie?
//edit: Tę piosenkę po raz pierwszy w życiu przerwała mi reklama. Mam nadzieję, że już wiecie co tutaj opisuję cały czas?
30 marca 2015
Dorosłość to ściema.
Mamy wiosnę, dlatego czas na podsumowanie osiągnięć roku 2014.
OTO ONE:
- napisałem jeden post
-
koniec.
koniec.
Po raz kolejny warto odwołać się do powszechnego tutaj stwierdzenia, że im mniej piszę tym jest lepiej. To spostrzeżenie okazało się kłamstwem - nieświadomym, ale nadal kłamstwem. Okłamałem samego siebie. Ilość napisanych tutaj słów nie świadczy o tym jak bardzo źle dzieje się we mnie. To jest tylko jeden z objawów, który przestaje być jednoznaczny wraz z moim wiekiem.
Okazuje się, że kolejne posty tą wyrazem mojej tęsknoty, za rzeczami, o których można już jedynie przeczytać. Nie wszystkie są opisane w tekstach poniżej. O niektórych rzeczach mogę przypomnieć sobie przez przypadek. Okazuje się, że właśnie te przypadkowe "przypomnienia" są najczęstszym powodem zamieszczanych tutaj wypocin.
Do momentów przypominających należą:
- muzyka
- tanie zapachy
- grafika
ps. Nie zauważyłem jak minęło siedem lat od pierwszego wpisu. Znałem wtedy sporo osób, które znam do dziś. Dzięki Dejv. Ciebie znam chyba najdłużej - ok 70% życia.
Dlaczego nic po 2008 nie było tak bardzo?
Czy kiedykolwiek rozliczymy się z młodością?
8 września 2014
Globalne ocieplenie
Ktoś ostatnio wspominał, że nie piszę. Mam wrażenie, że atmosfera została "wyczuta" lub przez tego kogoś wywołana - stad te kilka zdań. W pewnych kwestiach jest neutralnie_minus ergo trochę usycham. Brakuje mi energii, niebezpiecznie zasadzam się w rutynie. Czuję, że chwytam każdego skrawka dawnego czasu, żeby się reanimować, ale to na ∂łuższą drogę nie zdaje rezultatu.
Powyższa myśl chyba dość trafnie opisuje cały ten SSSTTTAAANNN.
Nasza awangarda właśnie przemknęła do mainstreamu. Nie wiemy kiedy. Najgorsze, że nie rozumiemy nowej fali.
Powyższa myśl chyba dość trafnie opisuje cały ten SSSTTTAAANNN.
14 listopada 2013
5 lat temu obejrzałem ten teledysk i rozpłynąłem się. Nie było takich na pęczki. Takich bez fabuły, z toną emocji, czysty obraz.
5 lat temu nie miałem 600 znajomych, wayfarery były mglistą zachcianką na horyzoncie co lepiej zorientowanych. Babcia nie mogła spytać mnie co to hipster ani instagram ,bo nie było ich w powszechnej świadomości. Inwigilowało się talibów i nielicznych hakerów. Kategoria porno była jednoznaczna.
Chciałbym być lo-techowy, lo-socialowy. Czy ktoś z zaglądających tutaj niedobitków internetu ma pomysł jak robić to z głową i klasą?
20 września 2013
Tamte czasy
Siódmy dzień mam wrażenie jakbym spacerował po muzeum własnego życia. Nie chcę wychodzić, a co gorsza nie umiem spojrzeć na eksponaty z dystansu. Nie przyszedłem tu dla edukacji, upijam się nostalgią.
Żałuję, niewykonanych zdjęć.
Spaceruję po Dębcu.
"27" to bardzo gęsta płyta, po której nie zostało wiele.
Żałuję, niewykonanych zdjęć.
Spaceruję po Dębcu.
"27" to bardzo gęsta płyta, po której nie zostało wiele.
15 września 2013
W kwestii mielenia ciągle tego samego jedno się nie zmieni - zawsze będę miał do tego ciągoty. Wspominam właśnie powrót z imprezy z kieszeniami wypchanymi po brzegi lizakami. Sobotni, słoneczny poranek. Przemierzam, brama po bramie, głęboką Wildę na piechotę. Gorzko wtedy w głowie było, w ustach odwrotnie - lizak nr 14, wanilia plus czekolada. Niebo w gębie, nigdy nie zapomnę tego smaku. Uszy same w sobie też nie narzekają - TV on the Radio wprost z foldera przesyconego uczuciami, które wraz z 42 innymi elementami usunąłem po kliknięciu "Tak". Tak wydawało się wtedy wehikułem w lepszą przyszłość, ale Huston miało po drodze problem i rakieta nie wystartowała w nieskończone nigdzie. Cały czas stoi pordzewiała w hangarze za szkołą i czeka na przemiał razem ze skorodowanymi mózgami. tych drugich czas boi się jeszcze mniej.
Słodycze to świadkowie wielu gorzkich chwil.
Mówię jak było, JG.
Mówię jak było, JG.
14 kwietnia 2013
3 stycznia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
