24 października 2008

de tory-story..

Jak to się robi?
A robi się to tak,
na to zawsze gotowi!

kissuckinsyn'

9 października 2008

tamtamtam

Wujek Cube ma na dziś pytania:

Ile promili ma wino we krwi?
Na co umrze dziadek do orzechów?
Czy w kopalni wiedzy znajdę węgiel?
Ile to jest dwa plus dwa równa się pięć?
Jak brzmi zdanie "I mała dama sama dała mi" czytane od tyłu?


+bonus

16 września 2008

snilo mi sie...

wyobraź sobie. idziesz lasem. napotykasz secesjną zabudowę. faliste linie zdobienia, taras, wiklinowe fotele, hustawka podsrod krzewow, bluszcz pnacy się powoli i wbijajacy w mur budynku nadgryziony juz spróchniałym zębm czasu. cisza. w powietrzu ledwo wyczuwalny zapach ziół. ledwo bo zabijany przez wilgoć lasu. choć ja lubię zapach wilgoci. podchodzę do budynku. wchodzisz po kilkudziesieciu schodach aby zaraz dosiegnac juz zasniedziałą miedziana zdobiona klamke stylizowana na pąk kwiatu. otwierasz. wchodzisz. w tle procz tych slyszanych gdzies z oddali poświerkiwań ptakow słyszysz fortepian. wchodzisz w głąb korytarza. zaczynają wtórować mu skrzypce. gdy dochodisz do końca widzisz szezląg obity czerwoną szlachetną tkaniną, toaletkę z ramą. tylko ramą. lustro leży w kilkuset kawałkach tuż pod toaletką wraz z flakonami po przeróżnych damskich specyfikach porozrzucanych gdzies na miękim dywanie. kiedy bierzesz głęboki oddech wyczuwasz hipnotyzującą mieszankę zapchową. ale zaraz muzyka ucichła. odwracasz głowę. sprawcą tej melodii był stary stojący na hebanowym stoliku gramofon. podchodzisz doń. nakręcasz korbę kładiesz igłę na czarnym połyskliwym talerzu.

Pani pachnie jak tuberozy.
To nastraja i to podnieca.
A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej - gdy jest kobieca...



sennie dziś dzień cały ;]

14 września 2008

Eeeeee...

...em. Yyyyyyyyy... Tak. To znaczyyyy... No... właśnie. Hmmmm...

KUFA!

Taką sztukę to do jutra by można kreować. aaaaabstakcja.

..że tak ładnie-składnie napisze i dam upust tym emocjom co to się wyrwać chcą przez skórę do atmosfery.

14 lipca 2008

6 czerwca 2008

"pfff"

wiecie a wlasciewie to "wiesz"...
DZwiwny dziś dzień ale to nie jeden z tych pozytywnie dziwnych dni. To ten mierny małociekawy dzień dziwny z dodatkiem przykrości. Powiem szczerze ze nie pamietam aby ktoa mi takową sprawił kiedykolwiek, chyba ze sprawił ale tka dawno iż tego w stanie pamiętać.
Ja wiem ze na świeci sa ludzie różni jestem w stanie piojąc że inni nie toelrują wszystich typów charakterów i mówią między sobą że ktoś komuś najzwyczajnei w życiu nei podpada charakterem, ale bluzganie kogos z pół metra to nie wyczyn to po prostu jawna kpina. Pomijam że osoba nie zna drugiej bo to oczywiste w tego typu sytuacjach. Uprzedenie uprzedzenie i uprzedzenie... Ale sprawa tego że akt obrzucania błotem czyni się za plecami bliźniego nieumiłoanego to przesada. Do potęgi czwartej.

Apeluję o miłosierdzie zrozumienie i szczerość.
Droga osobo jeśli już chcesz komuś cisnąc z pół metra za lpecami to zrób to wprost bo nie wykręcisz się lenistwem że nie chce Ci się szukać celu swoich frustracji czy problemów. Jesli ciśniesz zap elcami to rób to w sposób taki aby ta osoba nie wiedziała. Bo nieumiejętność tego czyni Cię osobnikiem conajmniej żałosnym.
Apeluję do waszych sumień. Oddawajcie znalezione klucze, portfele, komórki, a jeśli już nie chcecie oddać pieniędzy i nagordę wyznaczacie sobie sami to w kwestii waszego sumienia jest odesłać choć dokumenty i nie mówcie że brak wam pieniędzy w obliczu 50zł czy wiecej [zwykle znacznie więcej] znalezionych w portfelu...

{Pozdrawiam serdecznie panie humanistki..)
A zarazem dziękuje wam co też czynie mówiąc - "Dziękuje"

16 kwietnia 2008

Nie wiem czy na długo, ale...
Wrocilem z Jever. Chujowo tu. Nie podoba mi sie perspektywa jutra i pojutrza nie podoba mi się perspektywa czasu kotry spedze w najblizszej i dalszej przyszlosci. Jest kiepsko i czuje ze nie tylko dzis wieczor. Gdzies uleciala ze mnie ta para co sie przez te miesiace trzymala. Nawet nie dotknalem dlonmi podlogi przy rozciaganiu. "Też mi tragedia" pomyslisz... Wlasnie ze tragedia. Gdzie tu progres? Nigdzie. Tu jest zle. Zero checi. Zero czasu na konkrety.


PS. Jescze grono do tego. Sz looks osm'.

Myslovitz. Znowu? Oby nie.
"Nocnym pociageim..."
Ouuuu.

6 lutego 2008

ad!eu

Jesli ktokolwiek to jescze czyta to powiem tak. Minął rok, bugcity.pl przestali wypuszczać, miłośc jak była zagadką tak jest, ja jestem tak samo niespełniony jak byłem, kickflipa nadal nie umiem ale za to podszlifowałem technikę na łyżwach.
S i tak ma na mnie wyjebane, więc...


..będę żył dalej, imprezował, nie martwił się o miłość, wątpił w to szystko coraz bardziej. Będę szlifował jazdę na łwach może kupię agresywne rolki, zarobie troche kasy wyjade na wakcje i będę szukł szczscia an ie narzekął jak jest mi ciągle k* źle. A kiepskie dni jak były tak i będą. A te osoby co ich to dotyczyło tego nie czytały i dobrze bo w sumie tu było na tyle intymnie, że miałyby niezłą lekturkę.

Może kiedy wygrzebiece ten adres i to przeczytacie, czego Wam życzę ale to kiedyś, tak żeby okazało się, że nie jestem takim skurwielem jakim się wydałem.

Czas na sztukę. Mam projekt w głowie. Duży projekt i czuję że mogę go zrealizować. Życzcie i powidzenia. Jeśli coś z tego wyjdzie to podam adres link czy odnośnik i będziecie mogli podziwiać.

Ya knah' how poweful can dreamz be! So jus'turn ideaz into tha life!

Proste i jare.

Do usłszenia!


//translation: narazie daje sobie spokój z pisaniem bloga i zajmuje się czymś konkretnym. Pewnie kiedyś coś naskrobie może nawet jutro ale jak narazie ostatni czas nie dawał mi powodów aby cokolwiek tu wystukać, a i temat bł już monotonny że strach. Z braku zmian i próby wnzniecenia ognia z drugiej strony palenisko mi zgasło chyba. "No cóż.." "To.." nie "...jest piękne. Jak wszystko co od niej".

Czas na kreatywnośc.
pozdrowienia dla sprawczyń.
liczę na szansę.
Wierzę.

29 stycznia 2008

Re:

Piszę...

piszę bo jest gorzej niż wtedy keidy nie musiałem pisać. Wtedy chyba tak naprawdę piszę. Wtedy, kiedy jest gorzej.

Spotkałem się z kolegą. Kolega z gimanzjum. Świetny człowiek to też pozdrawiam go przy okazji. Zawsze bł jest i będzie duszą towarzystwa. Zawsze można było, można teraz i mam nadzieję ze można będzie się z nim pośmiać iśc do Starego po to żeby komentować ciuchy, isc na basen, na zapieknakę, do Almy po paszteciki których chyba już nie produkują. A co to znaczy? Że coś się definitywnie skończyło. Nawet dzisiaj rozmawialiśmy mniej niż zwykle, a wcześniej tematy nigdy się nie kończyły.

Zakochał się.

I więcej nie trzeba pisać...


PS. Przy rozmowie poruszyliśmy też tematy co to znowu mi w świeże rany sól wsypały. No możen ie tak od razu drastycznie ale k* przypomniały się nie tak stare dzieje i teraz źle się z humorem dzieje. Do dupy K*! A można to wszystko było zorbić zupełnie inaczej.

Jeszcze raz pozdro Fifi, mimo wszystko jestes w gronie przyjaciół. Życzę Ci jak najlepiej i mam nadzieje że wiesz o co chodzi. Powodzenia!

23 stycznia 2008

Homo homini sacrum sum?

K*. Powieniem sie uczyć wiem k*. Co z tego? Znwou wchodzę patrze. Fotografia.

Jeśli to czytasz [a wątpię, ale jeśli] to pytam się Ciebie mając duszę przewieszoną na ramieniu i serce [lub to co z niego zostało] na dłoniach. Pytam! Bawi Cię to do cholery? Bawi? Jeśli chciałaś się zemścić to nie było po co. I bez tego się nacierpaiłem. Nie pytam czy wiesz jak to boli, bo odpoiesz, że wiesz. KAżdy wie. Każdy wie, na swój chloerny sopsób. Jest mi żal. Jest mi smutno. A Ty masz w opisach tytuły piosenek. Co jedna to piękniejsza. To też boli. Nawet nie zdążyłem Ci powiedziećm, że Cię kocham. Nie wiem czy lepiej. Myślę, że nie. Odezwałbym się do Ciebie, ale przeceiż nie chcesz mnie znać, mało Cię obchodzę i żałujesz że nie powiedziałaś "spierdalaj" wcześniej. To nie boli. To jest za daleko w skali cierpień, żeby bolało.

Trochę mi ulżyło...


____
Dobrze, że tak poczyniłaś droga Suri. Ja raz to zrobiłem i zawiodłem się, ale zorbiłbym to drugi raz i trzeci. Do skutku, aż bym nie zrobił tego tak, żeby odpowiedź była inna niż wszystkie pozostałe.